Strona główna Artykuły Shaolin Shuffle to najlepsza mapa zombie od Infinity Ward

[Recenzja] Shaolin Shuffle to najlepsza mapa zombie od Infinity Ward

1
PODZIEL SIĘ

Nowy Jork, super moce kung-fu i zombie. Tak w skrócie można opisać nową mapę zombie Shaolin Shuffle od Infinity Ward, która znalazła się w dodatku Continuum do Infinity Warfare. Brzmi dziwnie? Może i tak, ale dla studia to zdaje się nowy początek z zombie i możecie nie wierzyć, ale to najlepsze co do tej pory to studio zrobiło z żywymi trupami.

Gracze mogą poczuć smak lat 70-tych ubiegłego wieku.

Studio postarało się nawet o gwiazdę tamtego okresu – Pam Grier, która towarzyszy pozostałej trójce bohaterów w odkryciu „drogi smoka” albo innych zwierzęcych super mocy. Smok, tygrys, wąż i żuraw to wszystkie opcje, które mogą wybrać nasi bohaterowie. Postacie muszę ujarzmić swoje chi i uwolnić jedną z podstawowych mocy – a wszystko to na falach disco zombie. Czym byłby Nowy Jork bez szczurów? Obraz z pewnością byłby niepełny, ale i tu twórcy nie zawiedli. Gracze muszą mocno trenować swoje super moce, ponieważ Shaolin Shuffle będzie wymagać pokonania Króla Szczurów w szalonej walce , co ma być głównym Easter Eggiem w grze.

Oryginalny tryb zombie pojawił się w 2008 roku.

Wraz z premierą Call of Duty: World at War studio Treyarch przedstawiło światu „Nazi Zombie”. Ta sworzona do kooperacji mini-gra stała się znakiem rozpoznawczym studia Treyarch, które kontynuowało ten sukces w kolejnych swoich produkcjach – czyli wszystkich odsłonach Black Ops. Infinity Ward podjęło próbę przyłączenia się do tego sukcesu, jednak w ich wersji czegoś brakowało…
Pierwsze dwie mapy Zombies In Spaceland oraz Rave in the Redwoods, oferowały ciekawe tematy lat 80 i 90-tych, jednak społeczność krytykowała je za brak jakiejkolwiek głębi. Specyficzne mapy miały pomóc odciąć się od dokonań Treyarch, ale nowa formuła nigdy nie wykroczyła poza „specyficzne mapy z udziałem celebrytów” – nigdy nie dano nam okazji poznać bohaterów,m którymi dane nam było grać.
 
 
Każdy kto grał w którąkolwiek część zombie od Treyarch, zna imiona takie jak: Dempsey, Nikolai, Takeo i Richtofen, postacie, które posiadają swoje historie przeplatające się przez wszystkie stworzone przez Treyarch odsłony. Co zaś nam dało Infinity Ward? Nic poza kilkoma kiepskimi stereotypami i paroma żarcikami słownymi. Postacie mają imiona, do których nikt nie przywiązuje uwagi i póki studio nie wprowadzi głębi do postaci, nikt się również nie będzie nimi za bardzo przejmował.
 

Charakter postaci poznamy po zdobyciu trofeum.

 „Shaolin Shuffle” pokazuje, że studio podjęło nową próbę i się stara. Infinity Ward dodało informacje o każdej postaci, gdzie możemy się czegoś o nich dowiedzieć. Nie jest to jednak dostępne już na starcie, a wymaga odblokowania. Na liście trofeów znajdziemy pozycję „Book Worm: In Shaolin Shuffle”  – znajdź i dodaj do kolekcji informacje o AJ, Andre, Poindexter i Sally. Mam nadzieję, że znajdą się tam obszerne i ciekawe biografie. 
IW ma problem ze stworzeniem porządnej historii, brak tu tajemnicy, zagadek i łamigłówek ,które można rozwiązać ze znajomymi w co-opie i postaci, które są czymś więcej niż zlepkiem stereotypów.
 
 

Kolejny problem, to brak Easter eggów.

 
Oczywiście wszyscy wiemy, że Treyarch ustawiło tutaj poprzeczkę bardzo wysoko. Na każdej ich mapie trzeba było przeprowadzić serie złożonych kroków by znaleźć ukryte elementy, które często prowadziły do następnego rozdziału opowieści. 
Na pierwszych dwóch mapach od IW, nie znajdziemy niestety zbyt wielu takich elementów. Rave in the Redwoods na samym początku gracze pokonali zaledwie w 6 godzin, podczas gdy nad niektórymi sekretami od Treyarch gracze głowili się dniami, łącząc swoje siły na forach internetowych. Wielu z Was zapewne pamięta gorycz porażki, gdy coś poszło nie tak przy którejś zagadce i na nieudanej próbie straciło się kilka godzin z życia.
 
 
Jest jednak nadzieja. Na chwilę obecną, główny Easter Egg w Shaolin Shuffle nie został wciąż odnaleziony. Nawet z maszyną Pack-a-Punch potrzeba więcej zachodu, niż na poprzednich dwóch mapach.

Czy Infinity Ward uległo graczom i posłuchało fali krytyki od społeczności fanów Zombie?

Z pewnością czuć tu zdecydowanie więcej rozgrywki w stylu Treyarch, którą rzucono w zwariowane środowisko w stylu Infinity Ward i jest to dobry znak na przyszłość, a kolejne epizody powinny iść właśnie w tym kierunku. Korzystać z doświadczenia Treyarch i czerpać co najlepsze od nich i wrzucać do swoich pomysłów. Taki mariaż może się udać… 

Shaolin Shuffle to przyjemna odskocznia od rzeczywistości. Fani Treyarch oczywiście będą narzekać, jednak warto zagrać w tę odsłonę zombie, bo zdaje się ona być najlepszą z dotychczasowych dokonań IW. 

 

 
Powiązane zdjęcia:

Komentarz do “[Recenzja] Shaolin Shuffle to najlepsza mapa zombie od Infinity Ward”

  1. Easter eggi od Treyarch są nudne , bezsensowne i proste . EE od IW są wymagające i ciekawe i mają sens a także na mapach panuje większa sprawiedliwość co u Treyarch występowało tylko na Origins .


Zaloguj się, aby dodać komentarz