Witam, piszę ten wątek bo już mam dosyć oglądania jak dzieci grają w MW2. Wiem, że niewiele mogę zrobić ale trzeba zacząć działać... Już od pewnego czasu mnie to denerwuje, a dzisiaj już przerosło to wszelkie normy...
Sytuacja pierwsza
Gram na mapie Wasteland, wszystko ładnie pięknie... Biegnę okopami pod ziemię, rzucam najpierw granat oślepiający, wchodzę... I PACH! zastrzelił mnie koleś... Oglądam killcama i widzę, że typ stoi w kącie i nawet myszką nie rusza, tylko celuje w wejście... Jak wbiegłem od razu zaczął strzelać... Czyli kampienie - zmora...
Sytuacja druga
Gram na Karaczi i idę koło ścianki, nagle dostaję headshota. Oglądam killcama i co widzę? Koleś celownikiem cały czas podążał za mną i w końcu stuknął mi heada. Nic w tym dziwnego by nie było, ale on stał za ścianą i nie miał żadnego dodatku typu czujnik pulsu ani nic... W jaki sposób mnie zobaczył - WH? Zapewne...
Sytuacja trzecia
Gram dalej na Karaczi. Schowałem się za jakąś przeszkodą, koleś z g18 przebiegł, nie zauważył mnie, więc wyszedłem. Po chwili momentalnie się obrócił i dwoma strzałami położył mnie jeszcze z headshootem... Miał farta? Miał cheata? Podejrzewałbym to drugie, chyba, że taki pro, że z g18 akimbo trafia heada na ślepo...
Sytuacja czwarta
Po raz kolejny Wasteland. Biegnę sobie, wbiegam pod ziemię, jednocześnie wbiegł przeciwnik i z paru metrów zapierdzielił z granatnika...
Dobra, gram dalej, znowu tam wbiegam - ten znowu z granatnika sobie pod nogi, bo byłem koło niego. Oszacujcie sobie, ile musiał mieć lat - w sumie mógł być starszy ode mnie, ale po prostu jest noobem.
Chciałbym jakoś zmotywować tym do wspólnego zwalczania tego syfu. Nie mówię o obelgach, ale o jakimś utrudnianiu życia. Blokowanie miejsc do kampienia itd...
Po prostu powinniśmy coś zrobić jako jedni z niewielu graczy, którzy chcą pograć na poziomie...
Możecie tutaj też opisywać własne doświadczenia z noobami, camperami, cheaterami i wasze propozycje walczenia z nimi... itp.
Pozdrawiam,
Spat.